Za miesiąc ruszamy

W miniony czwartek i piątek (tj. 28 i 29 sierpnia) uczestnicy wyprawy na Kilimandżaro spotkali się w malowniczej scenerii Parku Krajobrazowego Beskidu Małego. Dostali plecaki, bilety lotnicze, wskazówki od tych którzy byli już na szczycie i wspólnie odpowiedzieli sobie na jedno z najważniejszych pytań: Dlaczego i dla kogo idą?

Spotkanie na miesiąc przed rozpoczęciem wyprawy na Kilimandżaro

Spotkanie odbyło się w ośrodku konferencyjno-wypoczynkowym „Kocierz” na wysokości 750 m. n.p.m. Niestety zabrakło na nim Angeliki Chrapkiewicz (była w tym czasie na obozie nurkowym w Egipcie), Kasi Rogowiec i Jarka Roli (byli w Wągrowcu na zgrupowaniu kadry narodowej). Pozostali uczestnicy mieli okazję m.in. pospacerować po górskich szlakach, porozmawiać z Janem Luberem, pierwszym alpinistą z niepełnosprawnością, który zdobył Dach Afryki, zobaczyć slajdy z wyprawy na Kilimandżaro w której kilka lat temu uczestniczył Krzysztof Gardaś i spotkać się z Anną Dymną, szefowa Fundacji „Mimo Wszystko”, pomysłodawczynią przedsięwzięcia.

– Hasło tej wyprawy brzmi: „Każdy ma swoje Kilimandżaro”, ale trzeba do niego dopowiedzieć jeszcze jedną bardzo ważną rzecz, że każdy może je zdobyć pod warunkiem, że nie jest sam – mówiła Anna Dymna. – Myślę, że ta wyprawa dla wielu osób będzie miała charakter symboliczny. I to nie tylko dla ludzi z niepełnosprawnościami, po wypadkach, którym się wydaje, że już nic dobrego ich nie czeka, ale również dla zdrowych, którzy mają ręce, nogi, mózgi, ale nic nie robią ze swoim życiem. Taka osoba pomyśli sobie: „Proszę, osoby niewidome, jeżdżące na wózkach, poruszające się o kulach wspinają się na najwyższy szczyt Afryki, zmagają się z zimnem, bólem, własną chorobą, a ja siedzę w domu i się nad sobą użalam. Tak dalej być nie może”.

Krzysztof Głombowicz: Niewiele osób z mojego środowiska wie, że idę na Kilimandżaro. Nie chcę się tym chwalić. Tak naprawdę w imieniu tysięcy niepełnosprawnych osób, które są przykute do łóżek, okaleczone po wypadkach chcę powiedzieć, że jesteśmy normalnymi ludźmi i możemy dotrzeć tam gdzie chcemy jeśli tylko ktoś da nam szansę, jeśli w nas uwierzy.

Krzysztof Gardaś: Idę, bo kiedy w 1999 r. stałem pierwszy raz na szczycie Kilimandżaro i zobaczyłem pierwszy promień słońca, który uderzył w lodowiec pomyślałem, że chciałbym tam kiedyś jeszcze wrócić. Mogę.

Jasiek Mela: Kilimandżaro leży bardzo blisko równika i dla mnie to jest taka góra wyrównywania szans. Każdy z nas ma dosyć ciężki bagaż doświadczeń, ale to m.in. one sprawiły, że jesteśmy takimi, a nie innymi osobami, że patrząc każdego dnia w lustro znajdujemy w sobie siłę, żeby powiedzieć: „mogę”, „chcę”, „dam radę”. Wyobrażam sobie, że na szczycie Kilimandżaro jest taki mały klocek domina, jak tam dojdziemy to go przewrócimy, a on przewróci kolejne. W ten sposób uruchomimy lawinę, dzięki której inni też uwierzą w siebie i będą mieli odwagę zmienić swoje życie. Przecież nikt inny go za nich nie przeżyje.

Piotr Pogon: Dla mnie to jest wyprawa życia. Każdego dnia budzę się i myślę: „Kilimandżaro”. Chciałbym się wspiąć na sam szczyt, ale ważne jest to, że w ogóle wyruszamy. Są wśród nas osoby na wózkach, poruszające się o kulach, Łukasz jest niewidomy. Wierzę, że dla wielu osób, szczególnie tych bardzo ciężko chorych dla których szczytem marzeń jest stanięcie na własnych nogach staniemy się symbolem. Dopóki znajdujemy w sobie siłę żeby walczyć nikt z nas nie jest przegrany.

Piotr Truszkowski: Idę dla mojej mamy, bo wiem jak bardzo cieszą ją moje sukcesy. Ale idę też m.in. dla rodziców Kasi, mojej narzeczonej. Chcę im pokazać, że niepełnosprawność nie jest ograniczeniem. Mogę dotrzeć bardzo wysoko, bo mam w sobie siłę i odwagę. I fakt, że nie mam nóg nie jest w stanie mi tego odebrać.

Łukasz Żelechowski: Dla mnie to będzie ogromna próba sprawdzenia samego siebie, ale też pokazanie jak dalece możemy zaufać innym ludziom. Nie mogę polegać wyłącznie na samym sobie, bo nigdzie nie dojdę. Wierzę, że będziemy mieli sporo kibiców i to nie tylko w osobach niepełnosprawnych, ale również w tych zdrowych. Część z nich na pewno zacznie pytać: „A ja dokąd chce dojść?” „Gdzie jest moje Kilimandżaro?”.

Wyprawa rozpocznie się 27 września o godz. 17.45. Wtedy uczestnicy wsiądą samolotu na Okęciu. Do Polski wrócą 10 października o godz. 11. 05.


Wstecz
Drukuj
pdf
Poleć stronę

Komentarz (1) dodaj komentarz

  • Powodzenia na Kili!!! Wbrew „hura” optymizmowi sprawa wejścia nie wydaje się tak jednoznaczna... ale trzymam za Was kciuki. Pozdrowienia.

    (mieszkaniec Gilowic k. Żywca, niepełnosprawny alpinista, po chorobie Heinego-Medina, z bezwładem kończyn dolnych zdobył poruszając się o kulach szczyty:
    1979 r. – Grossglockner – 3797 m n.p.m.;
    1988 r. – Mont Blanc – 4810 m n.p.m;
    1992 r. – Kilmandżaro)
    ~Janek
    2008/09/03 08:33

Ostatnia aktualizacja serwisu: 13.05.2010, godz. 08:56 :: Licznik odwiedzin: 472.365